Rośnie liczba sklepów z tanią odzieżą
- Ludzie mają coraz mniej pieniędzy. Społeczeństwo jest biedne, więc takie sklepy są potrzebne – mówią zgodnie ci, którzy zdecydowali się w ostatnim czasie otworzyć w mieście sklepy z tanią odzieżą
Powstają przy głównych ulicach: Wojska Polskiego, Wyzwolenia, Krzywoustego. Nie są to typowe ciuchbudy kojarzące się ze zniszczoną odzieżą, nieprzyjemnym zapachem stęchlizny i rozrzuconym towarem.
Teraz to sklep jak każdy inny. Rzeczy wiszą na wieszakach, są posortowane, czyste. Osobno wieszak ze spodniami, spódnicami, kurtkami czy koszulami. Jest przymierzalnia. Zachęcają hasłami: „Najtańsza w mieście odzież z Holandii”, „Najlepsze angielskie marki” czy „Markowa odzież z USA”. Klientów nie brakuje.
Pani Barbara i pan Maciej (nie chcą podawać nazwiska, tak samo jak pozostali właściciele sklepów, z którymi rozmawiałam) w ciągu kilku miesięcy otworzyli w Szczecinie trzy takie placówki. Ostatnią, Yes, tydzień temu przy al. Wyzwolenia (na wysokości Szpitala Miejskiego). Przez kilka miesięcy była tam pizzeria. Mają rzeczy ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Sprzedawane są na sztuki.
- Mamy znajomego w Kanadzie – mówią. – Powiedział, że to świetny interes. Badania pokazały, że ok. 40 proc. Kanadyjczyków ubiera się w takich sklepach.
Za nimi pierwsza dostawa: osiem ton odzieży wiosenno-letniej. Teraz do Gdyni płynie drugi transport z kolekcją jesienno-zimową. Żeby sprzedać taką ilość, otworzyli trzy sklepy. Mają także magazyn, w którym odzież jest sortowana i czeka, aż trafi do sklepu.
- Czy to dobry interes? Na razie nie. Sporo nas kosztowało zainwestowanie w towar i wystrój sklepów. Ale nie jest to nasz jedyny biznes. Albo wypali, albo nie.
Sklep przy ul. Bohaterów Getta Warszawskiego chcą zamknąć, bo ruch jest słaby. Jednak na sprzedaż przy al. Wyzwolenia nie narzekają.
Pani Magda prowadzi Fajne Ciuchy przy ul. Krzywoustego od pół roku: – Na razie nie narzekam. Zapotrzebowanie na takie sklepyjest duże. Ale właśnie na takie, gdzie jest czysto i ładny wystrój, a nie gdzie towar jest zniszczony i brudny. Ludzie po prostu nie mają pieniędzy, by ubierać się w drogich firmach.
Właścicielka sklepu Awajuk przy ul. Piłsudzkiego w branży z tanią odzieżą jest od 10 lat. U niej część rzeczy sprzedawana jest na wagę, część na sztuki. Ma wiernych klientów.
- Kiedyś faktycznie można było na tym zarobić – mówi. – Teraz jest już gorzej. Konkurencja jest duża. Najwięcej sklepów powstało po wejściu Polski do Unii Europejskiej, kiedy otworzył się rynek skandynawski, a tamte rzeczy są najtańsze.
Ceny
Odzież na sztuki: Ceny zaczynają się od 5 zł (bluzki). Za spódnice zapłacimy 10-30 zł, spodnie 12-28 zł, kurtki 28-50 zł, bluzy polarowe 13-15 zł.
Odzież na wagę: W zależności od dnia tygodnia zmienia się cena za kilogram. Najwięcej zapłacimy w poniedziałek, w dniu dostawy – 40 zł. Z każdym kolejnym dniem cena spada o 5-10 zł. W sobotę, kiedy towar jest już przebrany, kilogram kosztuje 10 zł